Settings, Log in
Akt oskarżenia dla "Janosikowej"
by guest on 2008-07-01 19:50, textile, related to: human rights

Krakowska prokuratura domaga się ukarania lekarki, która wypisywała leki dla biednych. Zarzuca jej wyłudzenie w ten sposób z Małopolskiej Kasy Chorych 100 tysięcy złotych. – Nie mam się czego wstydzić. To były leki dla biednych i bezdomnych – odpowiada oskarżona lekarka.

Janosikowa – wypisywała tysiące darmowych recept, żeby ratować biednych

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko niej. Ilona Rosiek to bohaterka naszego zeszłorocznego reportażu pt. “Janosikowa”, w którym opisaliśmy jej dramatyczną historię. Kobieta od 14 lat prowadzi działalność charytatywną, pomaga biednym i bezdomnym. Wcześniej jako lekarz pracowała w zakładowej przychodni Krakowskiej Spółdzielni Niewidomych.

Prokuratura twierdzi, że właśnie wtedy między 1998 a 1999 rokiem, wystawiła ogromną liczbę darmowych recept na leki. Pisała w nich, że osoby, na które figurowały są inwalidami wojennymi. Według śledczych to fikcja i ówczesna Małopolska Kasa Chorych straciła w ten sposób ponad 100 tysięcy złotych. Bo prokuratura po dziesięciu latach śledztwa wyliczyła, że takich recept było 2000.

– Ponad połowę oskarżona wypisała na matkę, która co prawda miała uprawnienia, ale zdaniem biegłego nie mogła przyjąć takiej ilości leków. Ponad 600 recept z kolei figurowało na ojca, który uprawnień do bezpłatnych leków nie miał – wylicza rzecznik prokuratury Bogusława Marcinkowska.

– Nie mogę zgodzić się z tymi zarzutami. Wszystkie leki trafiły do biednych bądź bezdomnych, co potwierdza wielu świadków. Część recept rzeczywiście była wystawiona na mamę, ale kiedy nagle zabrakło leków z darów dla tych ludzi, coś trzeba było szybko zrobić. Nie mogłam zostawić ich bez pomocy. Wypisałam wtedy na mamę. Nie wiedziałam, że to przestępstwo – tłumaczy Ilona Rosiek.

– Jak przyszedł do mnie człowiek z organizmem wyniszczonym nędzą i alkoholem, a na dodatek miał nogi pokryte ranami, to mu nie mogłam tylko tych nóg opatrzyć i dać kilku witamin. Trzeba było go leczyć całego: serce, nerki, wątrobę, układ nerwowy. Na badania trzeba go było wysłać – mówi pani doktor.

Jej pacjenci w naszym reportażu opowiadali, że zawdzięczają jej w ten sposób życie. Gotowi są przyjść do sądu i potwierdzić to.

Ilona Rosiek na wystawionych receptach nie dorobiła się. Do dziś nie ma samochodu, jedynie 38-metrowe, spółdzielcze, nie wykupione przez siebie mieszkanie w bloku oraz 1200 zł emerytury. Razem z mężem prowadzą stowarzyszenie pomocy bezdomnym i potrzebującym.

Prokuratura twierdzi, że nie wie, gdzie trafiły leki przepisane przez oskarżoną lekarkę. – Oskarżona nie przyznała się i odmówiła zeznań – mówi Bogusława Marcinkowska, rzecznik krakowskiej prokuratury. – Niezależnie od tego do kogo by trafiały poświadczała nieprawdę w receptach co do uprawnień, tym samym wprowadzając w błąd Małopolską Kasę Chorych – broni aktu oskarżenia rzeczniczka prokuratury.

– A ja się cieszę się, że przy okazji mojej sprawy poruszona zostanie sprawa potrzebujących pomocy. Bo los ludzi biednych mało kogo obchodzi – mówi Ilona Rosiek.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

Related Focuses

human rights: 1.00